Spotkania Burmistrza Miasta z mieszkańcami Radlina – podsumowanie

Dobiegły końca oczekiwane od 15 lat (pierwsze w historii naszego miasta) spotkania Pani Burmistrz z mieszkańcami. Nadszedł więc czas na podsumowanie. Pierwsze spotkanie „u nas na Głożynach” jak kilkakrotnie wyraziła się Pani Burmistrz, zgromadziło ok. 35 mieszkańców i miało „jałowy” przebieg.

W drugim spotkaniu w MOK frekwencja też nie dopisała – zaledwie 40 mieszkańców. W pytaniach mieszkańców dominował temat szkód górniczych oraz dziur w drogach i chodnikach.

Trzecie spotkanie w Sokolni zgromadziło prawie 50 mieszkańców, co jak na tak mały okręg jest znaczącą ilością. Można powiedzieć, że było to spotkanie mające najbardziej burzliwy przebieg, na którym mieszkańcy zadali Pani Burmistrz sporo niewygodnych pytań o zadłużenie miasta, zbędne inwestycje itp. Z odpowiedziami na wiele kwestii, Pani Burmistrz miała sporo kłopotu. Ale najbardziej co rzuciło mi się w oczy, to dziwne zachowanie radnego Ludwika Blanika. Pod koniec spotkania, kiedy Pani Burmistrz nie radziła już sobie zbytnio z odpowiedziami na pytania dociekliwych  mieszkańców; wbiegał na salę po każdej odpowiedzi Pani Burmistrz, klaszcząc w dłonie i wykrzykując „brawo ! brawo! brawo!” Ostatni raz zdarzyło mi się obejrzeć coś takiego w 1978 roku, kiedy to wszystkich studentów pierwszego roku studiów, z  wyższych uczelni ówczesnego województwa katowickiego; zwieziono do Spodka w Katowicach na tzw. „spotkania pokoleń” Pamiętam, że przemawiał wtedy Edward Gierek, a co jakiś czas z tłumu jakiś osobnik wyskakiwał z brawami  i okrzykiem: Polska Zjednoczona Partia Robotnicza niech  żyje!!!  Towarzysz Edward Gierek niech żyje !!! Takie dziwne zachowanie radnego, przypomniało mi po 34 latach tamten epizod i wzbudziło zarówno we mnie jak i obecnych na spotkaniu mieszkańcach wielkie zdziwienie. Ja nie tęsknię za tamtymi czasami, ale są też tacy, co je chyba wspominają z nostalgią.

Czwarte spotkanie w Gimnazjum było już totalną klapą. Przyszło 2 (słownie dwóch) mieszkańców i to jeszcze nie z tego rejonu. Byli to dwaj mieszkańcy ul. Hallera, którzy nie mogli być na spotkaniu w MOK-u. Gdyby nie oni, to spotkanie zakończyło by się szybciej niż rozpoczęło.

Piąte z kolei spotkanie odbyło się w budynku Koksownika. W spotkaniu wzięło udział 14 mieszkańców. Pytania mieszkańców dotyczyły przede wszystkim wszechobecnych w mieście śmieci, niepielęgnowanych od lat drzew i braku dbałości o czystość i porządek. Po podsumowaniu wszystkich spotkań wychodzi na to, że frekwencja była marna; bo co to jest ok. 140 mieszkańców na prawie 14 000 potencjalnych wyborców. Okazało się, że niecały 1 (jeden) procent dorosłych mieszkańców, mających prawo wybierania; było chętnych zobaczyć się z Panią Burmistrz. Myślę, że nic nie stracili, bo większość czasu spotkań, zajmowały wykłady z górnictwa, geologii i wstrząsów górniczych. Istotne natomiast informacje o zadłużeniu, zostały ukryte sprytnym zabiegiem socjotechnicznym, polegającym na wyeksponowaniu nadwyżki budżetowej za 2011 rok i ukryciu całkowitego zadłużenia, pod nic nie mówiącą mieszkańcom liczbą procentów.

Na stronie internetowej Miasta Radlin ogłoszono za to pełny sukces spotkań, oczywiście też za pomocą sprytnego zabiegu socjotechnicznego, polegającego na użyciu sformułowania „najwięcej mieszkańców wzięło udział” bez podawania istotnej w tym przypadku, liczby osób biorących w nich udział. Spotkania zgodnie z zapowiedzią Pani Burmistrz, będą kontynuowane w II półroczu br. Do tego czasu Referat Rozwoju Urzędu Miasta powinien zastanowić się, jak przekonać większą ilość mieszkańców do uczestnictwa w spotkaniach. Chyba że Urzędowi Miasta w Radlinie nie zależy na większej frekwencji.