Czy w Radlinie są „gorsze” i „lepsze” dzieci ?

Już za dwa tygodnie Dzień Dziecka. Ciekawe, czy z tej okazji Pani Burmistrz i Urząd Miasta w Radlinie, zdobędą się na malutki prezent dla dzieci, w postaci piasku do piaskownicy; na placu zabaw przy ul. Hallera 32-34. Dziwne jest, że miasto które jest właścicielem kopalni piasku, nie potrafi zapewnić piasku do piaskownicy. Więcej na temat placów zabaw dla dzieci i boiska na Redenie w zakładce Felietony. Poniżej zdjęcia „placu zabaw” przy ul Hallera 32-34 czyli na tzw. Maszynioku.

Czy w Radlinie są „gorsze” i „lepsze” dzieci ?

Już za dwa tygodnie Dzień Dziecka. Ciekawe czy z tej okazji Pani Burmistrz i Urząd Miasta w Radlinie zdobędą się na malutki prezent dla dzieci, które korzystają z tak zwanego „placu zabaw” przy ul. Hallera 32-34. Celowo piszę „tak zwanego placu zabaw” bo miejsce to w niczym go nie przypomina. W porównaniu z placami zabaw w centrum Radlina, czy innych częściach miasta; ten nie przysparza chluby magistratowi. Prezentem zaś mógłby być piasek do piaskownicy. Dziwny zresztą jest  brak piasku w piaskownicy, w mieście które jest właścicielem kopalni piasku. Jakoś nikomu w Urzędzie Miasta nie przyszło do głowy, że w piaskownicy powinien być piasek, a nie klepisko. Rodzice którzy chcieliby tu usiąść, żeby przypilnować swoje dzieci podczas zabawy, też nie mogą tego zrobić, bo jest tylko jedna ławka ze zbutwiałymi  deskami. Drewniana konstrukcja piaskownicy, też przez całe lata nie widziała pędzla i farby. Zresztą nie wiadomo, czy urządzenia do zabawy są sprawne i bezpieczne dla dzieci. Otoczenie terenu „placu zabaw” również nie nastraja optymistycznie i nie zachęca dzieci do spędzania czasu na zabawie. Drugi plac zabaw w tym rejonie, zlokalizowany jest przy dojściu do pomnika na Redenie. Jego stan także pozostawia wiele do życzenia, szczególnie ze względu na brak ogrodzenia ( zwierzęce odchody w piaskownicy) i braku dbałości o bezpośrednie otoczenie. Dookoła rosną niepielęgnowane od lat drzewa i krzewy, pomiędzy którymi leży pełno śmieci, a wokół unosi sie smród gnijących liści, które pracownicy ZGK zamiast zgrabić i wywieźć, wolą zdmuchać odkurzaczami na obrzeża placu pod krzaki. Ostatnie miejsce w tym rejonie, na którym dzieci mogły by spędzać wolny czas, to boisko na Redenie. Szkopuł w tym, że po większych opadach deszczu, znaczna częśc boiska znajduje się pod wodą, co raczej uniemożliwia korzystanie z niego. Obecnie po zabudowie kanalizacji praktycznie nie ma możliwości korzystania z boiska. O dalszych planach zagospodarowania terenu boiska jakoś w Urzędzie Miasta nic nie słychać.  
Radlin – miasto z sercem, nie dla wszystkich dzieci w Radlinie ma jednakowe serce, bo o takich placach zabaw i boiskach jakie są w pozostałych częściach miasta, dzieci z okolic Redeny mogą tylko pomarzyć. Poniżej zdjęcia przedstawiające opisany wyżej stan placów zabaw i boiska na Redenie.