Nie będzie parkingu kaskadowego Hallera-Sienkiewicza

W Nowinach Wodzisławskich ukazał się artykuł, informujący o odstąpieniu przez Urząd Miasta w Radlinie, od budowy parkingu kaskadowego, który miał być usytuowany pod nową częścią cmentarza, na zboczu Wypandowa. Informacje podane w artykule, nie do końca przedstawiają faktyczne przyczyny wstrzymania budowy parkingu i trwające od wielu lat perypetie z przygotowaniem projektu. Kuriozalny pomysł budowy parkingu kaskadowego, który miał kosztować 1 698 500 zł,  został zapoczątkowany jeszcze w 2006 r. i jest kolejnym przykładem na marnowanie naszych  pieniędzy. Poniesione dotychczas koszty, to koszt zakupu działki – 38.294,60 zł, koszty zakupu i aktualizacji map, odwiertów geologicznych, i wynagrodzenia  przewodniczącego sądu konkursowego – 17.995,90 zł. Nie są znane jeszcze koszty, poniesione na wykonanie obecnego projektu, ale zapewne też będą liczone w dziesiątkach tysięcy złotych. Nikt nie jest też w stanie, oszacować kosztów czasu pracy urzędników UM w Radlinie, straconych na prace nad założeniami do przetargów.
Dodatkowego  jeszcze smaczku sprawie dodaje  fakt, że działka należała do krewnego jednego z radnych.
Pierwsza firma, która zabrała się za projektowanie parkingu w 2006 r. zgodziła się wykonać tę usługę za 112.000 zł. Firma jednak usługi nie wykonała, ze względu na to, jak to ujęto w piśmie do UM w Radlinie  „temat wyjątkowo trudny pod względem projektowym i na pograniczu wykonalności pod względem realizacyjnym”
Firma splajtowała, a kwota 28 000 zł którą wypłacono za część projektu, nie została do dziś odzyskana, pomimo wyroku sądowego, nakazującego firmie zwrot pieniędzy za niedokończony projekt. Druga firma, która wygrała przetarg  w sierpniu 2011 r. chciała wykonać projekt parkingu, tylko za kwotę 27 244,50 zł, ale po zapoznaniu się z terenem, na którym miałby powstać przyszły parking; zrezygnowała z projektowania i nie podpisała umowy z UM w Radlinie. Pomimo znanych trudności, zapewne ze względów ambicjonalnych niektórych osób w urzędzie; w październiku 2011 r. po raz kolejny ogłoszono przetarg na wykonanie projektu parkingu. Za projekt firma zażyczyła sobie 34 440 zł, a później jeszcze UM „dorzucił” 4060 zł na przygotowanie map.
W tym czasie było już znane stanowisko dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg w Wodzisławiu, o czym informowaliśmy m. in. na sesji Rady Miasta (prot. z sesji RM pkt 16 str.28). Sprawę oczywiście zbagatelizowano, chociaż Pani Burmistrz zapowiedziała że „rozezna sprawę”  Na słowach się skończyło, bo nie z własnej kieszeni płaci za błędne decyzje. Zgodnie z zapowiedzią,  dyrektor PZD oraz naczelnik Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego w Wodzisławiu, wydali decyzję negatywną dla projektu włączenia się do ul. Hallera, ze względu na niezachowanie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Urząd Miasta w Radlinie odwołał się od tej decyzji, do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które jednak decyzją z dnia 19.10.2012  podtrzymało stanowisko PZD i Wydziału Komunikacji. Dopiero wtedy wyszło na jaw, jaką niebezpieczną niespodziankę kierowcom szykowały władze i urzędnicy. Nachylenie zjazdu przekraczające 15°( dozwolone przepisami 12° ) podwójna linia ciągła na skrzyżowaniu z ul. Hallera, uniemożliwiająca lewoskręty, ograniczenie widoczności,
to tylko część zarzutów, o których można przekonać się, czytając dokumenty zaprezentowane w zakładce Pisma. Dziś próbuje się mamić radnych informacjami (prot. z sesji RM str. 19 pkt.11), o stworzeniu namiastki parkingu i czekaniu na lepsze czasy (zmianę poglądów PZD) co jest nierealne, ze względu na  niepodważalną nawet w przyszłości decyzję SKO.
I tak od lat, trwa „brazylijski serial” z parkingiem kaskadowym w roli głównej, finansowany z pieniędzy radlińskiego podatnika.

Wola radnych zostanie zrealizowana ? Ognisko Pracy Pozaszkolnej w Radlinie – ciąg dalszy.

Widać, że inicjatywa radnego Ludwika Blanika, żeby przekazać (zlikwidować) Ognisko Pracy Pozaszkolnej w Radlinie, od samego początku ma pecha. Najpierw inicjator i reszta wnioskodawców podpisali się pod wnioskiem do Przewodniczącego Rady Miasta, w którym wielokrotnie podali błędną nazwę placówki. Wyszło z tego, że chcieli przekazać Staroście placówkę, która nie istnieje. Po poprawieniu błędów, w styczniu br. podjęli uchwałę, którą następnie wojewoda unieważnił, stwierdzając że radni złamali prawo. Okazało się więc, że z takim trudem opracowana pierwsza incjatywa uchwałodawcza dziesięciu radnych, reprezentujących ugrupowania Radlin Naszym Domem i Sport Dla Radlina nadawała się tylko do kosza. Od marca br. inicjatywę przejęła więc Pani Burmistrz, stwierdzając że „czuje się zobowiązana nawet ustnym stanowiskiem rady” oraz żepracujemy w kraju demokratycznym i  większość jednak ma głos decydujący”  czyli jest zobligowana do przekazania Ogniska do Powiatu Wodzisławskiego. Wytłumaczenie raczej kuriozalne. Po upływie zaledwie 2 miesięcy, w Nowinach Wodzisławskich z dnia 5 czerwca br. ukazuje się zaskakujący artykuł, w którym Pani Burmistrz wyjaśnia przyczyny zerwania rozmów ze Starostą w sprawie przekazania OPP, tłumacząc że zależało jej na utrzymaniu modelu działania Ogniska w podstawówkach, co ułatwiało dotarcie na zajęcia dzieciom i młodzieży z różnych rejonów Radlina. Tłumaczenie raczej cyniczne, bo jak wiadomo, w całej sprawie chodziło przede wszystkim o usunięcie ze stanowiska dyrektora OPP Piotra Cybułki; kontrkandydata Pani Burmistrz w wyborach samorządowych w 2010 r. Tak by się stało, w przypadku przejęcia Ogniska przez Starostę; ponieważ Piotr Cybułka zgodnie z prawem, nie może łączyć stanowiska dyrektora placówki powiatowej i radnego powiatu. Na to właśnie zwracaliśmy  uwagę w naszym stanowisku, przekazanym również Staroście i Radzie Powiatu Wodzisławskiego. Z tego wszystkiego wynika więc, że usilne starania 10 radnych, które można potraktować jako powyborcze rozliczenia; jak dotychczas spełzły na niczym. Ciekawe na jak długo. Być może dotarło wreszcie do niektórych osób, że takim działaniem przynoszą tylko szkodę radlińskim dzieciom i młodzieży. A po ostatnich zawirowaniach wokół niechlubnego rekordu Radlina z brakiem miejsc w przedszkolach i związanymi z tym głośnymi protestami rodziców przedszkolaków; sprawa traktowania oświaty rzuca raczej nie najlepsze światło na działania Burmistrza Miasta w tej dziedzinie. Obiecywana przez Panią Burmistrz, rozbudowa bazy szkolno-przedszkolnej, która poprawi warunki dopiero za kilka lat, w porównaniu z teraźniejszym wydawaniem pieniędzy podatników na bzdurne pomysły w postaci tężni, parkingu kaskadowego, fontanny z pomnikiem Matki Polki, itp. jest czystą hipokryzją. Może się okazać, że przy takim jak dotychczas, stosowanym przez 15 lat wartościowaniu potrzeb, zaniedługo ktoś w Urzędzie Miasta wpadnie na bardziej fenomenalny pomysł na wydatkowanie pieniędzy, niż rozbudowa bazy szkolno- przedszkolnej. Zapewne nie będzie też autora pomysłu, tak jak stało się to w przypadku tężni. A przedszkolaki w Radlinie dalej będą uczęszczać do przedszkoli usytuowanych w budynkach, które pamiętają  jeszcze  kajzera Wilusia, czyli  czasy przed I Wojną Światową.
Poniżej link do artykułu.
http://www.nowiny.pl/kultura/83812-ognisko-w-radlinie-jednak-po-staremu.html

Czy w Radlinie są „gorsze” i „lepsze” dzieci ?

Już za dwa tygodnie Dzień Dziecka. Ciekawe czy z tej okazji Pani Burmistrz i Urząd Miasta w Radlinie zdobędą się na malutki prezent dla dzieci, które korzystają z tak zwanego „placu zabaw” przy ul. Hallera 32-34. Celowo piszę „tak zwanego placu zabaw” bo miejsce to w niczym go nie przypomina. W porównaniu z placami zabaw w centrum Radlina, czy innych częściach miasta; ten nie przysparza chluby magistratowi. Prezentem zaś mógłby być piasek do piaskownicy. Dziwny zresztą jest  brak piasku w piaskownicy, w mieście które jest właścicielem kopalni piasku. Jakoś nikomu w Urzędzie Miasta nie przyszło do głowy, że w piaskownicy powinien być piasek, a nie klepisko. Rodzice którzy chcieliby tu usiąść, żeby przypilnować swoje dzieci podczas zabawy, też nie mogą tego zrobić, bo jest tylko jedna ławka ze zbutwiałymi  deskami. Drewniana konstrukcja piaskownicy, też przez całe lata nie widziała pędzla i farby. Zresztą nie wiadomo, czy urządzenia do zabawy są sprawne i bezpieczne dla dzieci. Otoczenie terenu „placu zabaw” również nie nastraja optymistycznie i nie zachęca dzieci do spędzania czasu na zabawie. Drugi plac zabaw w tym rejonie, zlokalizowany jest przy dojściu do pomnika na Redenie. Jego stan także pozostawia wiele do życzenia, szczególnie ze względu na brak ogrodzenia ( zwierzęce odchody w piaskownicy) i braku dbałości o bezpośrednie otoczenie. Dookoła rosną niepielęgnowane od lat drzewa i krzewy, pomiędzy którymi leży pełno śmieci, a wokół unosi sie smród gnijących liści, które pracownicy ZGK zamiast zgrabić i wywieźć, wolą zdmuchać odkurzaczami na obrzeża placu pod krzaki. Ostatnie miejsce w tym rejonie, na którym dzieci mogły by spędzać wolny czas, to boisko na Redenie. Szkopuł w tym, że po większych opadach deszczu, znaczna częśc boiska znajduje się pod wodą, co raczej uniemożliwia korzystanie z niego. Obecnie po zabudowie kanalizacji praktycznie nie ma możliwości korzystania z boiska. O dalszych planach zagospodarowania terenu boiska jakoś w Urzędzie Miasta nic nie słychać.  
Radlin – miasto z sercem, nie dla wszystkich dzieci w Radlinie ma jednakowe serce, bo o takich placach zabaw i boiskach jakie są w pozostałych częściach miasta, dzieci z okolic Redeny mogą tylko pomarzyć. Poniżej zdjęcia przedstawiające opisany wyżej stan placów zabaw i boiska na Redenie.

Strategia czy wizja? A może wizja strategii?

„Już przed 5 laty przyjęto strategię inwestycji infrastrukturalnych, zakładającą koordynację większych inwestycji drogowych z pracami związanymi z kanalizacją sanitarną” – takie zdanie znalazło się w piśmie skierowanym w marcu br. do „mieszkańców Redenu”  Oprócz dziewięciu  radnych, pismo podpisał również Przewodniczący Rady Miasta Pan Jacek Sobik. Przekonany jak większość „mieszkańców Redenu” że chodzi w tym wypadku o jakiś ważny dokument, czy też poważne opracowanie; zwróciłem się do Pana Przewodniczącego z prośbą o udostępnienie strategii inwestycji infrastrukturalnych.

Odpowiedź Pana Przewodniczącego (poniżej skan) wprawiła mnie jednocześnie w osłupienie i rozbawienie. Według Pana Przewodniczącego z tego stwierdzenia „nie wynika że Rada przyjmowała jakiś dokument. Za to każdy radny powinien kierować się wizją przyszłości miasta jako całości. Taka wizja przyszłych działań, to owa strategia”  Okazało się więc, że przed 5 laty Rada Miasta i Burmistrz przyjęli wizję przyszłych działań, po której nie ma śladu w żadnych dokumentach urzędowych. Nie wiadomo też jakie wizje mieli poszczególni radni i Pani Burmistrz, ponieważ z „wizjonerskich” spotkań nie sporządzono notatek. Nie wiadomo też czy „wizje przyszłości miasta jako całości” objawiały się Burmistrzowi i radnym na  jawie, czy tylko we śnie. Być może były to tylko konfabulacje. Takie działania, będące swego rodzaju zabawą pieniędzmi podatnika; są  działaniami prowadzonymi z pełną premedytacją. Żaden bowiem mieszkaniec nie jest w stanie rozliczyć poszczególnych radnych oraz Burmistrza z „wizji przyszłości miasta jako całości” na realizację których, być może zostaną w przyszłości wyłożone grube miliony złotych, pochodzące w znacznej mierze z ich podatków. Być może budowa słynnej już tężni solankowej też objawiła się radym i Pani Burmistrz podczas seansów wizjonerskich. Może o tym świadczyć brak autora tego wizjonerskiego pomysłu, o czym już wspominałem tu. Moim zdaniem, taniej byłoby zatrudnić jakiegoś wizjonera czy jasnowidza, po którego wizjach przynajmniej zostałby ślad na papierze. Może jeszcze ów wizjoner zgodził by się na wystawienie gwarancji czy rękojmi na cały okres realizacji „wizji przyszłości miasta jako całości”  A tak podatnicy zapłacili radnym i Burmistrzowi za sny czy też wizje, szumnie nazwane  „Strategia Inwestycji Infrastrukturalnych” po których nie pozostał żaden ślad. Ponoć marzenia nic nie kosztują. Ale nie radlińskiego podatnika, którego co jakiś czas uszczęśliwia się pomysłami budowy tężni czy parkingu kaskadowego, bez jego wiedzy i zgody. A poparcia dla wizji Pani Burmistrz jak zwykle udziela dziesięciu radnych, stanowiących swoistą  „maszynkę do głosowania”

Link do korespondencji z Przewodniczącym Rady Miasta w sprawie Strategi Inwestycji Infrastrukturalnych. Poniżej skan odpowiedzi Przewodniczącego Rady Miasta Radlina.

Tężnia za 1,2 mln złotych, czy też może za 1,5 mln?

Okazuje się że sprawa budowy tężni solankowej na Wypandowie nadal budzi kontrowersje wśród mieszkańców Radlina. Dzieje się tak za sprawą dziwnych wypowiedzi władz Radlina, zamieszczonych ostatnio na dwóch portalach internetowych. Na portalu internetowym Nowiny Wodzisławskie, dziennikarz obecny na spotkaniu w Sokolni, zamieścił  informację podaną przez Panią Burmistrz, że miasto zrezygnuje z tego pomysłu, jeśli po wykonaniu biznesplanu okaże się, że bieżące funkcjonowanie przekroczy możliwości finansowe miasta. Koszt inwestycji podany w informacji to 1,2 mln złotych, czyli taki sam jaki zaplanowano w budżecie. Po upływie 3 tygodni ukazuje się na portalu tuwodzislaw.pl  następna informacja z radlińskiego magistratu, w której nie ma już mowy o biznesplanie, dotyczącym kosztów bieżącego funkcjonowania tężni, ale za to dowiadujemy się, że miasto na tę inwestycję chce przeznaczyć około 1,5 mln zł.

„Jeśli wartość inwestycji będzie wyższa niż planujemy, wtedy zastanowimy się na jej realizacją” – przekazał z-ca Burmistrza. To w końcu jaką kwotę planuje przeznaczyć Pani Burmistrz na budowę tężni ? Czyżby to była kolejna pomyłka pisarska, od jakich roiło się w tegorocznej uchwale budżetowej ? W końcu 300 tysięcy złotych dla Pani Burmistrz to żaden pieniądz, tym bardziej że wyłożony nie z własnej kieszeni. Być może, że jest to też tzw. „bąk sondażowy” wypuszczony przez magistrat. Jeśli będzie „śmierdzieć” bo mieszkańcy zorientują się, że chce  im się wyciągnąć z kieszeni kolejne 300 tys. złotych, to zrezygnuje się z pomysłu. A jeśli mieszkańcy nie „poczują bąka” to dołożą jeszcze kilkaset tysięcy do „prezentu” jaki chce im dać Pani Burmistrz na 15 urodziny miasta. Ciekawe też jest stwierdzenie Pani Burmistrz, o wysprzątaniu miasta zaraz po odłączeniu się od Wodzisławia. Od tego czasu minęło już 15 lat, więc najwyższy czas, żeby Pani Burmistrz przyjrzała się terenom, których jest właścicielem. Najpierw trzeba je wysprzątać, a potem będzie czas na rekreację. No bo jak tu wypoczywać w otoczeniu dzikich wysypisk śmieci ? Jeśli Pani Burmistrz nie chce osobiście zapoznać się z obecnym stanem części „swoich” włości, to wystarczy że zajrzy tu oraz tu. „Chcemy, by mieszkańcom dobrze żyło się w Radlinie – podsumowuje burmistrz Barbara Magiera”  Myślę, że bez trwonienia naszych pieniędzy na wizje, do których nikt nie chce się przyznać, możemy żyć jeszcze lepiej, niż tego „chce” Pani Burmistrz.

Poniżej Linki do artykułów:
http://www.nowiny.pl/radlin/82371-burmistrz-wycofa-sie-z-tezni.html
http://www.tuwodzislaw.pl/wiadomosci,wladze-radlina-dementuja-plotki-budowa-tezni-niezagrozona,wia5-3266-3936.html

Spotkania Burmistrza Miasta z mieszkańcami Radlina – podsumowanie

Dobiegły końca oczekiwane od 15 lat (pierwsze w historii naszego miasta) spotkania Pani Burmistrz z mieszkańcami. Nadszedł więc czas na podsumowanie. Pierwsze spotkanie „u nas na Głożynach” jak kilkakrotnie wyraziła się Pani Burmistrz, zgromadziło ok. 35 mieszkańców i miało „jałowy” przebieg.

W drugim spotkaniu w MOK frekwencja też nie dopisała – zaledwie 40 mieszkańców. W pytaniach mieszkańców dominował temat szkód górniczych oraz dziur w drogach i chodnikach.

Trzecie spotkanie w Sokolni zgromadziło prawie 50 mieszkańców, co jak na tak mały okręg jest znaczącą ilością. Można powiedzieć, że było to spotkanie mające najbardziej burzliwy przebieg, na którym mieszkańcy zadali Pani Burmistrz sporo niewygodnych pytań o zadłużenie miasta, zbędne inwestycje itp. Z odpowiedziami na wiele kwestii, Pani Burmistrz miała sporo kłopotu. Ale najbardziej co rzuciło mi się w oczy, to dziwne zachowanie radnego Ludwika Blanika. Pod koniec spotkania, kiedy Pani Burmistrz nie radziła już sobie zbytnio z odpowiedziami na pytania dociekliwych  mieszkańców; wbiegał na salę po każdej odpowiedzi Pani Burmistrz, klaszcząc w dłonie i wykrzykując „brawo ! brawo! brawo!” Ostatni raz zdarzyło mi się obejrzeć coś takiego w 1978 roku, kiedy to wszystkich studentów pierwszego roku studiów, z  wyższych uczelni ówczesnego województwa katowickiego; zwieziono do Spodka w Katowicach na tzw. „spotkania pokoleń” Pamiętam, że przemawiał wtedy Edward Gierek, a co jakiś czas z tłumu jakiś osobnik wyskakiwał z brawami  i okrzykiem: Polska Zjednoczona Partia Robotnicza niech  żyje!!!  Towarzysz Edward Gierek niech żyje !!! Takie dziwne zachowanie radnego, przypomniało mi po 34 latach tamten epizod i wzbudziło zarówno we mnie jak i obecnych na spotkaniu mieszkańcach wielkie zdziwienie. Ja nie tęsknię za tamtymi czasami, ale są też tacy, co je chyba wspominają z nostalgią.

Czwarte spotkanie w Gimnazjum było już totalną klapą. Przyszło 2 (słownie dwóch) mieszkańców i to jeszcze nie z tego rejonu. Byli to dwaj mieszkańcy ul. Hallera, którzy nie mogli być na spotkaniu w MOK-u. Gdyby nie oni, to spotkanie zakończyło by się szybciej niż rozpoczęło.

Piąte z kolei spotkanie odbyło się w budynku Koksownika. W spotkaniu wzięło udział 14 mieszkańców. Pytania mieszkańców dotyczyły przede wszystkim wszechobecnych w mieście śmieci, niepielęgnowanych od lat drzew i braku dbałości o czystość i porządek. Po podsumowaniu wszystkich spotkań wychodzi na to, że frekwencja była marna; bo co to jest ok. 140 mieszkańców na prawie 14 000 potencjalnych wyborców. Okazało się, że niecały 1 (jeden) procent dorosłych mieszkańców, mających prawo wybierania; było chętnych zobaczyć się z Panią Burmistrz. Myślę, że nic nie stracili, bo większość czasu spotkań, zajmowały wykłady z górnictwa, geologii i wstrząsów górniczych. Istotne natomiast informacje o zadłużeniu, zostały ukryte sprytnym zabiegiem socjotechnicznym, polegającym na wyeksponowaniu nadwyżki budżetowej za 2011 rok i ukryciu całkowitego zadłużenia, pod nic nie mówiącą mieszkańcom liczbą procentów.

Na stronie internetowej Miasta Radlin ogłoszono za to pełny sukces spotkań, oczywiście też za pomocą sprytnego zabiegu socjotechnicznego, polegającego na użyciu sformułowania „najwięcej mieszkańców wzięło udział” bez podawania istotnej w tym przypadku, liczby osób biorących w nich udział. Spotkania zgodnie z zapowiedzią Pani Burmistrz, będą kontynuowane w II półroczu br. Do tego czasu Referat Rozwoju Urzędu Miasta powinien zastanowić się, jak przekonać większą ilość mieszkańców do uczestnictwa w spotkaniach. Chyba że Urzędowi Miasta w Radlinie nie zależy na większej frekwencji.

Czy Burmistrza Radlina stać na pamięć i wiązankę kwiatów?

Na wiązankę kwiatów na pewno stać, tym bardziej, że pieniądze nie tylko na na wiązankę ale i utrzymanie przekazuje wojewoda. A chodzi w tym przypadku, o środki finansowe na utrzymanie grobów wojennych i miejsc pamięci narodowej. W Radlinie są trzy takie miejsca kryjące wojenne mogiły, a mianowicie: zbiorowa mogiła kilkudziesięciu żołnierzy Armii Czerwonej – jeńców obozów hitlerowskich z terenu Radlina, zbiorowy grób ofiar Szybu Reden i pomnik na Redenie w rejonie dawnych szybów kopalni Reden. Temat utrzymania mogił żołnierskich i miejsc pamięci, nasunął mi się przy okazji 67 rocznicy wyzwolenia Radlina, przez żołnierzy Armii Czerwonej pod dowództwem majora Piotra Iwanowicza Rogozina, która jak co roku przypada 26 marca. Tak się złożyło, że przypadko trafiłem na cmentarz żołnierzy Armi Czerwonej w Wodzisławiu Śl. na którym spoczywa ponad 3000 żołnierzy. Zdziwienie moje było wielkie, kiedy zobaczyłem palące się znicze i wiązanki świeżych kwiatów z biało-czerwonymi wstążkami; cmentarz wysprzątany a żołnierskie groby wyczyszczone. Znalazłem też grób mjr P.I. Rogozina, którego imieniem nazwana jest jedna z głównych ulic naszego miasta. Z ciekawości więc postanowiłem sprawdzić jak jest na mogile jeńców – żołnierzy Armii Czerwonej na cmentarzu w Biertułtowach, którą opiekuje się Urząd Miasta w Radlinie. Tu jednak nie byłem zaskoczony. Brud, śmieci, stare kwiaty i dawno wypalone znicze. Wszechobecna, jak w większej części Radlina od prawie 15 lat „bylejakość” A wystarczyłoby tylko, żeby jeden pracownik ZGK posprzątał i umył zbiorową mogiłę (ok.1 godz. pracy) Urząd Miasta zakupił wiązankę kwiatów, a uczniowie ZSS położonej przy ul. majora Piotra Iwanowicza Rogozina, w ramach lekcji historii złożyli je na grobie. Tylko tyle i nic więcej. Ta mogiła jest częścią historii Radlina i myślę, że nie tylko w dniu Wszystkich Świętych trzeba o nią zadbać; bo jak powiedział Norman Davies „Naród bez historii błądzi jak człowiek bez pamięci” Poniżej zdjęcia z cmentarza w Wodzisławiu Śl. i Biertułtowach

Mrówcza praca dziesięciu radnych- odpowiedź na pismo do „mieszkańców Redenu”

Mrówczą pracą zajęło się ostatnio 10 radnych z ugrupowań Radlin Naszym Domem i Sport dla Radlina. Od listopada ubiegłego roku, do marca tego roku, wspólnie w dziesięć osób napisali aż 3 pisma (słownie trzy) Pierwsze pismo dotyczyło przekazania (likwidacji) Ośrodka Pracy Pozaszkolnej. Szkopuł w tym, że taka placówka w Radlinie nigdy nie istniała. Swoim pismem chcieli więc „zlikwidować” coś co nie istnieje. Drugim wspólnym pismem 10 radnych było pismo, w którym wyjaśniali wielokrotną pomyłkę w nazwie placówki, jakiej użyli w poprzednim piśmie. Pod tym pismem skierowanym do Przewodniczącego Rady Miasta podpisał się też Przewodniczący Rady Miasta (!!!) czyli sam sobie wyjaśnił swoją pomyłkę. Nic dodać nic ująć. Na szczęście Wojewoda Śląski przerwał tę błazenadę i obydwa, z takim trudem spłodzone pisma „wsadził” do kosza, stwierdzając że radni podejmując uchwałę, przekroczyli swoje kompetencje i złamali ustawę o samorządzie gminnym. Ciekawe, jakie może mieć zdanie Wojewoda  o 10 radnych, którzy nie zadali sobie nawet odrobiny wysiłku, by sprawdzić pod czym się podpisują. Trzecie wspólne pismo tychże 10 radnych było skierowane do „mieszkańców Redenu” Trochę dziwnie brzmi, bo chyba powinno być skierowane do „mieszkańców Redeny” Ale tego pisma Wojewoda nie będzie czytał, więc nie będzie wstydu na całe województwo, a tylko najwyżej trochę wstydu „na Redenu” W treści tego pisma radni sugerują, że gdyby nie ich odpowiedzialna postawa w głosowaniu nad ustawą budżetową na 2012 rok, to wszystkie inwestycje w rejonie Redeny nie miałyby szans na realizację. Zapomnieli tylko dodać że większość inwestycji wymienionych w tym piśmie znalazła się w budżecie z mojej inicjatywy, o czym można sie przekonać w zakładce Interpelacje i pisma. Nigdy przedtem przez całe lata, nie przypomnieli sobie o chodnikach i przejściach dla pieszych przy ul. Rydułtowskiej czy deptaku pomiędzy Puszkina i Zapolskiej. Zapomnieli też dodać, że „odpowiedzialnie” głosowali nad przyjęciem uchwały budżetowej, która częściowo otrzymała opinię negatywną  Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach; uchwały pełnej błędów, pomyłek kwotowych i nieścisłości. Zapewne jednak pamiętają, że w czasie sesji, Skarbnik Miasta  kilkukrotnie zmieniał dane w tabelkach i dokserowywał nowe kartki; w efekcie czego radni otrzymali pod głosowanie stertę makulatury, na której do dziś nie ma podpisu Burmistrza Miasta i Skarbnika. Radny Piotr Hetman zagłosował nawet razem z opozycyjnymi radnymi, za wnioskiem Radnego Henryka Rducha o przesunięcie głosowania nad budżetem na styczeń 2012 r. z powodu błędów i nieścisłości w przedstawionej uchwale. Dziwne zachowanie radnego, ale prawdziwe – można sprawdzić w protokołach z głosowań. Radni zapomnieli też dodać, że głosowali nad zwiększeniem zadłużenia miasta o kolejne prawie 11 000 000 złotych oraz za zbędnymi inwestycjami ( tężnia solankowa, fontanna, itd.) Dług wraz z odsetkami kiedyś trzeba będzie spłacić – ale to może nie będzie już ich zmartwieniem. Pismo pracowitych radnych, jest więc tylko nieudolną  próbą manipulacji faktami i opowiadaniem „mieszkańcom Redenu” bajek o „strategii inwestycji infrastrukturalnych i celowych zabiegach wynikających z dalekosiężnego planowania inwestycji miejskich” jak napisali w piśmie. Bajek o których nikt z mieszkańców Radlina czy „Redenu” nie słyszał. Pismem tym tylko zaszkodzili  Pani Burmistrz. Spotkanie z mieszkańcami w Sokolni nie było dla niej zbyt przyjemne. Klasyczny przykład „strzału w stopę”

Komisja Rewizyjna?

Głównym celem działania Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej, jest w szczególności kontrolowanie gospodarki finansowej miasta.Takie zadanie nakłada na komisję § 46 Statutu Miasta Radlin. W kadencji 2010-2014 w skład Komisji Rewizyjnej wchodzą radni:
1. Chromik Gabriela – przewodnicząca
2. Hetman Piotr – v-ce przewodniczący
3. Blanik Ludwik – członek
4. Muszer Anna – członek
5. Szweda Feliks – członek
Zaznaczenie  pogrubioną czcionką niektórych członków Komisji Rewizyjnej nie jest przypadkowe, ponieważ  radni Ci pełnią również funkcje w zarządach stowarzyszeń, które otrzymują niemałe dotacje z Urzędu Miasta na prowadzoną działalność. I tak w Stowarzyszeniu Kobiet Aktywnych Pani Gabriela Chromik jest v-ce prezesem stowarzyszenia, a Pani Anna Muszer skarbnikiem. W 2011 roku SKA otrzymało z Urzędu Miasta dotację w wysokości 10 800 zł natomiast w 2012 roku ma zagwarantowane 14 000 zł. Radny Ludwik Blanik, który jest członkiem Komisji Rewizyjnej, równocześnie jest prezesem Klubu Gimnastycznego w Radlinie. Wysokość dotacji dla KG Radlin w 2011 roku wyniosła 63 000 zł, zaś na 2012 rok przewidziano już 70 000 zł dotacji z budżetu miasta. Jak zarząd Klubu Gimnastycznego w Radlinie dysponował kwotą dotacji, wykazała kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach przeprowadzona w 2010 roku. W protokóle RIO z kontroli wyrywkowej niektórych dokumentów, dotyczących przyznanej w 2009 r. dotacji dla KG Radlin w wysokości 70 000 zł, kontrolerzy wskazali na wiele nieprawidłowości w wydatkowaniu publicznych pieniędzy. I tak m.in. Urząd Miasta nie przeprowadził kontroli wykonywania zleconych zadań i oceny realizacji zadania, co nakłada ustawa o działalności pożytku publicznego.W wyjaśnieniach udzielonych RIO przez Burmistrza Miasta, Barbarę Magiera zapisano że „treningi, zawody sportowe kontrolowane były w trakcie ich realizacji poprzez bezpośredni udział dotującego w tych imprezach i przedsięwzięciach.Dodatkowym potwierdzeniem prawidłowej i rzetelnej realizacji zadań był liczny udział dzieci i młodzieży w szkoleniu sportowym jak też bardzo dobre wyniki sportowe uzyskiwane na zawodach sportowych.Z udziału w tych działaniach nie sporządzono notatek służbowych.” Z tłumaczenia Pani Burmistrz wynika więc, że Urząd Miasta nie sprawuje żadnej kontroli nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy przeznaczonych na dotacje dla stowarzyszeń, a udział niektórych przedstawicieli Urzędu Miasta w imprezach organizowanych przez prezesa KG Radlin w Sokolni, jest traktowany jako wystarczający dowód do rozliczenia  70 000 zł  publicznych środków. Kontrola RIO wykazała też, że pracownicy Urzędu Miasta przyjęli bez zastrzeżeń sprawozdanie końcowe z wykonania zadania publicznego przez KG Radlin za 2009 rok, w którym m.in.uwzględniono faktury i rachunki  wystawione zarówno przed, jak i po terminie realizacji zadania, a także przyjęto dokumenty księgowania (wypłaty trenerów) które nie wskazywały okresów i rodzajów kosztów, których dotyczyły. Wyżej opisane nieprawidłowości w gospodarowaniu pieniędzmi publicznymi przez zarząd Klubu Gimnastycznego wyniosły łącznie 37 964 zł,  a więc ponad 50% dotacji.Jako część wyjaśnienia nieprawidłowości finansowych niech posłuży jedno zdanie podane do RIO przez Burmistrza „Sumaryczne wydatki klubu pokryte z dotacji, nie przekroczyły kwoty określonej w umowie” Zdaniem Pani Burmistrz, nieważne więc jest jak i na co wydaje się w KG Radlin publiczne pieniądze, byle zgadzała się kwota sumaryczna. Jest to bardzo ciekawe podejście do gospodarowania środkami publicznymi, pochodzącymi głównie z podatków mieszkańców. Takie podejście Burmistrza Miasta do wydawania publicznych pieniędzy, w połączeniu z obecnym składem Komisji Rewizyjnej nie gwarantuje, że kiedykolwiek, w rzetelny sposób Komisja Rewizyjna zajmie się rozliczeniem przyznanych dotacji dla stowarzyszeń. No bo jak tu rzetelnie skontrolować samego siebie, będąc jednocześnie członkiem zarządu stowarzyszenia, który dysponuje środkami publicznymi oraz członkiem Komisji Rewizyjnej która kontroluje wydawanie tych środków?Zgodnie z § 45 pkt. 1. Statutu Miasta Radlin członkowie komisji podlegają wyłączeniu od udziału w działaniach komisji w sprawach, w których może powstać podejrzenie o ich stronniczość lub interesowność.Tak więc w przypadku kontroli rozliczenia przyznanych dotacji dla stowarzyszeń, prawie całość komisji musiałaby zostać wyłączona z udziału  w tej kontroli.

Komu przeszkadza Ognisko Pracy Pozaszkolnej w Radlinie ?

Dziesięciu radnym Rady Miejskiej w Radlinie najwyraźniej przeszkadza funkcjonownie Ogniska Pracy Pozaszkolnej. Najbardziej jednak przeszkadza radnemu Ludwikowi Blanikowi, który wystąpił z inicjatywą przekazania placówki do Powiatu Wodzisławskiego. Pozostałych dziewięciu radnych, reprezentujących ugrupowania Radlin Naszym Domem  i Sport Dla Radlina, też złożyło podpis pod pismem do Przewodniczącego Rady Miasta, Jacka Sobika. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że w piśmie będącym zgodnie z § 19 Statutu Miasta Radlin inicjatywą uchwałodawczą, ani razu nie wymieniono prawidłowej nazwy placówki, a Przewodniczący Rady Miasta był tak zaangażowany w sprawę, że złożył podpis pod pismem zaadresowanym do samego siebie. To raczej nie dziwi, bo w wyborach na stanowisko Przewodniczącego Rady Miasta, głosował sam na siebie, chociaż był jedynym kandydatem. Radny Ludwik Blanik, w swojej nieukrywanej wrogości do osoby dyrektora placówki Piotra Cybułki, nie był nawet w stanie sprawdzić i napisać poprawnie nazwy placówki, którą chce zlikwidować. Jak można sprawdzić na zamieszczonym poniżej skanie pisma,wielokrotnie pomylił Ognisko Pracy Pozaszkolnej z Ośrodkiem Pracy Pozaszkolnej. Pozostali radni też nie zadali sobie odrobiny trudu, by sprawdzić co podpisują. Argumentem radnych jest fakt, że pieniądze otrzymywane z Powiatu nie pokrywają kosztów prowadzenia placówki. W ubiegłym roku Powiat Wodzisławski przeznaczył na prowadzenie Ogniska 134 000 zł zaś Urząd Miasta w Radlinie dołożył do jego funkcjonowania 500 zł (słownie: pięćset złotych) Ognisko Pracy Pozaszkolnej funkcjonuje w Radlinie już od ponad 17 lat. Z jego działalności korzysta rocznie średnio ponad 200 uczniów z trzech radlińskich podstawówek. Nieoficjalnie wiadomo, że Powiat przekaże Ognisko do jednej ze szkół ponadgimnazjalnych, położonych na terenie Radlina. Spowoduje to, że uczniowie szkół podstawowych, będą mieli znacznie ograniczony dostęp do Ogniska. Wielu z nich, a zwłaszcza uczniowie ze szkół na Obszarach czy Głożynach, zrezygnuje całkowicie z zajęć prowadzonych przez Ognisko, ze względu na konieczność dojazdu do placówki. Dotychczas również w tych dwóch szkołach funkcjonowały oddziały OPP. Gmina Radlin (patrz  10 radnych) jest chyba jedyną gminą w Polsce, która nie chce środków zewnętrznych, pozwalających na rozwijanie zainteresowań dzieci i młodzieży, a także na zapewnienie pracy nauczycielom. Ościenne gminy, takie jak Rydułtowy czy Wodzisław korzystają z dotacji i jeszcze starają się o większy przydział funduszy na działanie swoich OPP, a radnym z tych gmin nie przeszkadza działanie Ognisk na ich terenie. Dziwne jest też to, że jedna z Pań radnych, która złożyła podpis pod pismem, jeszcze nie tak dawno prowadziła  zajęcia w tym ognisku i bez żadnych oporów korzystała w formie dodatkowego zarobku, z funduszy przeznaczonych na prowadzenie placówki. Działania  radnego Ludwika Blanika w imię oszczędności w budżecie miasta cechuje pełna hipokryzja; sam jako prezes klubu gimnastycznego bazuje tylko i wyłącznie na niemałych dotacjach z Urzędu Miasta.W 2012 roku jest to kwota 70 000 zł plus olbrzymie koszty utrzymania budynku Sokolni, z którego korzysta niewspółmiernie mniejsza ilość dzieci ( około 50), z których część nie jest  mieszkańcami Radlina. Urząd Miasta w Radlinie dotuje więc również dzieci z ościennych gmin, ale to już radnemu Blanikowi nie przeszkadza. Jako prezes klubu i jednocześnie radny, zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, nie może prowadzić żadnej działalności gospodarczej na mieniu miasta. Dopóki więc będzie łączył funkcje prezesa i radnego nie może być mowy, o pozyskaniu jakichkolwiek środków na rozwój klubu od sponsorów zewnętrznych. Jedynym sponsorem pozostaje więc Urząd Miasta, czyli radlińscy podatnicy, płacący na działalność prowadzoną przez prezesa i zarazem radnego, pod szyldem pracy społecznej. Ciekawe, czy kiedyś tych dziesięciu radnych, będzie potrafiło spojrzeć prosto w oczy rodzicom dzieci i młodzieży, snującej się bez celu i zajęcia po Radlinie. Wiele wskazuje na to, że ze względu na podeszły wiek nie będą już radnymi; za to będą bali się wyjść spokojnie na miasto, bo jedyną rozrywką dzieci i młodzieży dla zabicia nudów, pozostanie zabawa w dewastowanie wszystkiego co napotkają na swojej drodze. Do tego może właśnie doprowadzić działanie nieodpowiedzialnych radnych, dla których liczy się tylko kilkaset złotych z miejskiej kasy, a nie przyszłość radlińskich dzieci.
http://www.nowiny.pl/radlin/80109-miasto-pozbedzie-sie-ogniska-i-cybulki.html
http://www.radio90.pl/radlin-nie-chce-opp.html